U mnie w domu remont, bałagan dosłownie wszedzie i końca nie widac a świeta niebawem. Wszystko mnie boli, bo chodze i sprzatam i sprzątam i spprzątam i może założe firme sprzatająca, bo może bym na tym interes ubiła czy jak. Marudna tez jestem i taka nie w sosie. To chyba trochę przez samotność, bo naprawdę kobieta bez faceta jest jak kwiat bez wody. No cóz ale może kiedys… a tymczasem idę remontować a raczej sprzatać dalej. Oszaleje a w nocy będe miała sprzątające koszmary;P
http://www.youtube.com/watch?v=IynZ8oMpxyM Continue Reading »
Weź karkówkę, umyj, osusz i obetnij z niej farfocle, no musi być piękna i tyle. Teraz natrzyj ją solą i obłóż pociętymi w plasterki ząbkami czosnku. Zrób mieszankę z: oliwy, chili, pieprzu i majeranku , posmaruj nią mięso i zostaw je w spokoju na 24h.Po tym czasie wyjmij karkóweczkę z sosu, usuń czosnek, a mięso obsmaż dookoła na patelni, z możliwie szczelną pokrywą (z każdej strony po 15 min) i upiecz w piecyku. Ja piekłam w kombiwarze z termoobiegiem, przez około 20 min, w temperaturze +- 180 stopni.Mięsko jest pyszne i soczyste.
Zdecydowanie mogło być lepiej, ale mogło też być dużo gorzej. Wczoraj zjadłam bardzo mało i dziś rano na wadze zobaczyłam cudowne 47,2. Na śniadanie 50 g jogurtu, kawałeczek ogórka i pomidora, 1/4 kromki chleba z dżemem. No, ale potem pojechałam z siostrą do sklepu a po powrocie zrobiłyśmy obiad. Makaron z brokułami sosem z torebki i serem. A potem jeszcze kanapka z łososiem i w między czasie kilka chipsów. Nie najlepiej, a nawet źle. Nie baaardzo, bardzo źle, ale źle. Ważyłam sie przed chwilą i jest o kilogram więcej. Wprawdzie w bluzie i dżinsach, ale zawsze. No, ale głodzić sie nie zamierzam. Potem miałabym tylko atak i nic by to nie dało. Jutro gdzieś idę, więc trzeba będzie coś zjeść. : < Pewnie jakaś kawiarnia. A od poniedziałku do szkoły. Potnę się, skoczę z mostu, złamię nogę. Wszystko żeby tylko tam nie wracać. Jedyny plus, chodząc do szkoły 'zarabiam' codziennie 7 zł. Dostaję na obiad. Ale i tak nie chcę tam wracać. Dziękuję za komentarze, kocham Was Motylki. Trzymajcie się chudziutko.
“Przeciwieństwa się przyciągają” Czy tak jest? Zastanawiałam się nad tym, ale nie w kontekście relacji damsko-męskich tylko bardziej ogólno-towarzyskich. Postanowiłam zgłębić temat metodami quasi naukowymi
Najpierw przeprowadziłam obserwacje w terenie. Przyglądałam się jakiego rodzaju ludźmi otaczają się moi znajomi. Z jakich środowisk pochodzą ICH najbliżsi znajomi. Najczęściej jest tak: pracujący w korporacjach mają znajomych “ido tańca, i do różańca” z pracy, pracujący w nie-korporacjach oprócz znajomych z pracy mają jeszcze tych z dawnych lat, sąsiadów, itp.uczący się – z uczelni, akademika, imprezmłode mamy najlepiej czują się wśród innych młodych mam, dla których rozmawianie o konsystencji niemowlęcej kupy nie jest niczym żenującymhermetyczne grupy zawodowe (tak, tak – mam wśród nich znajomych) najchętniej też zamykają się we własnym kręguZatem nie odkryłam Ameryki – podobni lubią podobnych. A przynajmniej choć trochę podobnych. Dlaczego? Wydało mi się to oczywiste. Czują się razem bezpiecznie, rozumieją się w lot, śmieją z tych samych dowcipów. Następnie przyjrzałam się moim znajomym. O rany! Rozmaitości w sosie pięciu smaków!
Każdy z innej parafii. Wyszło mi, że na tle moich wcześniejszych obserwacji wyraźnie odstaję od normy. Mam znajomych, a nawet przyjaciół z tak kosmicznie odległych od siebie wszechświatów jak to tylko możliwe. A każdy jeden to niezły freak
! (mogę tak napisać – bo przecież ukryłam swoje imię i nie domyślą się, że ja to ja;) ) Przyszło mi do głowy, że Czytelnik może sobie pomyśleć, że przesadzam z tą różnorodnością. Powiem krótko – obecnie najbliższymi mi towarzysko osobami są: szacowna pani scenograf teatralny z trzema fakultetami, młoda fryzjerka przeklinająca co trzecie słowo i starszy ode mnie o 10 lat właściciel firmy projektującej wnętrza mieszkań. I nie są to przelotne znajomości.A zatem JA nie szukam podobieństw tylko przeciwności.Dlaczego?Dobre pytanie! Zaczęłam się zastanawiać co sprawiło, że zaczęłam się przyjaźnić z każdym z moich znajomych. Co sprawiło, że chciałam poświęcić mój czas i energię na poznanie ich i pozwolić im poznać siebie. No i często wychodziło mi z tej analizy, że to ich inność mnie fascynowała. Poznawanie kogoś z innej bajki jest jak podróż do Chin. Wszystko zaskakuje i zadziwia. A ja lubię się dziwić! Dajmy na przykład moją fryzjereczkę. Pamiętam jak ją poznałam. Pomyślałam: “O w mordę, co za postać! Pusta laska bez ambicji i znajomości gramatyki języka polskiego.” Na szczęście życie nauczyło mnie już, że POZORY MYLĄ. I że z ostateczną oceną czyjejś osoby należy się wstrzymać tak długo, jak to możliwe. Dałam sobie trochę czasu, żeby ją poznać. Zadziwiała mnie niemal każdym swoim osądem, decyzją, postawą. Jest tak różna ode mnie! I nagle okazało się, że ta przeklinająca złośnica jest nie tylko ambitna (właśnie zapisała się do liceum dla dorosłych) ale jest również prawa i lojalna. Ma niezłomne zasady, przy których trwa nawet w sytuacjach skrajnych (i zapewniam Czytelnika, że nie chciałby mieć TAKICH dylematów moralnych jak ona). Poza tym ma okropny charakter:) Zmierzenie się z nim to wyzwanie! I tak wyszło mi z moich “badań”, że od każdego człowieka spotkanego na naszej drodze można się czegoś nauczyć. Każdy może mnie czymś zaskoczyć. Przebywanie z ludźmi podobnymi do mnie jest fajne, miłe, bezpieczne, kojące. Natomiast ludzie inni niż ja pobudzają mnie intelektualnie (nawet jeśli nie mają takiego zamiaru;) ) skłaniają do zastanowienia się nad tym jak mało jeszcze wiem i widziałam. Gdyby komuś przyszło do głowy aby spróbować zmierzyć się z napotkanym na drodze kosmitą to dam kilka małych wskazówek. 1. Każdy, absolutnie każdy człowiek zasługuje na Twój szacunek. 2. Nie masz prawa oceniać jego życiowych wyborów i decyzji, bo nie wiesz tego, co on wiedział stając przed tymi wyborami.3. Cudza prawda nie jest mniej prawdziwa tylko dlatego, że jest inna od Twojej.4. Jeśli czegoś nie rozumiesz to nie znaczy, że to jest niemożliwe.5. Nic nie zakładaj z góry i nie ulegaj pokusie szybkiej oceny. Prawda jest dalej niż myślisz.Powodzenia!!!
11 czwartekmiałam zepsuty internet.menu:płatki z mlekiem 300zupka 250sok 81ryba 2202 kromki chleba 116 pomidor 17———968——12 piątekz reguły w weekendy nie piszęmenu:2 kanapki z serkiem białym 200płatki owsiane 200deserek 165kanapeczki z pastą jajeczną (za dużo)——–z 1200 jak nic———–sobota 13masakra weekendowa3 kanapeczki z salami, serkiem i pastą 300 calziemniaki , mięso z kurczaka gotowane z sosem 2 ogórki kiszone 200calpizza 12003 piwa grzane z 800skrzydełka z kurczaka 200——–o Matko!——-2700—niedziela 142 bułki 260 z dodatkami różnymi 2001 chlebek razowyśledzik 91ziemniaki, żeberka pieczone 300 calkieliszek likierukilka delicji tureckich (nie wiem z czego ale słodkich)——–1500—–tak więc w weekend się nie popisałam. ——————Po wypłacie zapisuję się na ćwiczenia w Vacu, znalazłam dość blisko domu w sobotę byłam się dowiedzieć co i jak. Tylko martwię się teraz o mój kolczyk, no bo podobno niezły wycisk jest w tym urządzeniu i wytwarza się tam ciśnienie i nie wiem czy przypadkiem nie może wyrwać tego kolczyka :/ a na razie nie mogę go jeszcze zdejmować gdyż minęło dopiero 2 tygodnie. Pani powiedziała, że ten pas od tego urządzenia bardzo mocno obciska, no ale mnie ten kolczyk już nie boli i wogóle bardzo ładnie się goi, nawet zaczerwienione nie jest. No i nie wiem… w sumie zapisze się za jakieś 2 tygodnie więc już będzie miesiąc po przekłuciu, ale to i tak nie można jeszcze zdejmować.
Ponieważ na przez całe Święta zamierzamy się stołować u rodziny-postanowiłam zrobić tylko jedną potrawę wigilijną (dla zasaday;p).Przepis znalazlam na stronie: Kwestiasmaku.plSkładniki:800g kapusty kiszonej60g suszonych prawdziwków1 marchewka1 duża cebulamasloliść laurowy, sól-można do smaku dodać sos Teryaki, pieprz, cukier do smaku, goździkiDzień przed gotowaniem, suszone grzyby płuczemy pod kranem a następnie zalewamy je szklanką ciepłej, przegotowanej wody.Następnego dnia, gotujemy grzyby przez 15 min (w wodzie w której się moczyły-razem z goździkami i liściem laurowym do smaku).Odcedzić zachowując oddzielnie wywar i grzyby. Większe grzyby pokroić na mniejsze kawałki.Kapustę delikatnie przepłukać wodą, odcisnąć i posiekać, włożyć do garnka i zalać przecedzonym wywarem z grzybów. Gotować początkowo w odkrytym garnku na większym ogniu, następnie już pod przykryciem na małym, aż do miękkości przez około 45 minut. Ja do kapusty dodałam dodatkowo 2 liście laurowe oraz 2 łyżki sosu Teryaki. Dodatkowo- należy przyprawić odpowiednio solą, pieprzem i cukremMarchewkę obrać, umyć i zetrzeć na tarce o dużych oczkach. Dodać do gotującej się kapusty na 10 minut przed końcem jej gotowania.Obrać i posiekać cebulę w drobną kosteczkę. Zeszklić na patelni na masełku.Cebulę i grzyby dodać do ugotowanej kapusty, wymieszać, zagotować.Doprawić solą, pieprzem i ewentualnie cukrem. Zdjąć z ognia i jeśli kapustę będziemy podawać dopiero w kolejnych dniach, najlepiej zamknąć ją jeszcze gorącą w słoiki. Po ostudzeniu wstawić do lodówki. Kapusta dłużej postoi. Podczas gotowania dodawałam troszkę masła do smaku-efekt genialny;]Smacznego!
Sałatka surimi
250g paluszków surimi Continue Reading »
Obiegniemy wszystkie sady i ogrody, I w kościoły ciemnych lasów cię powiodę. Wiatr nam mocno zwiąże ręce jednym włosem, A obrączki są ukryte w Obiegniemy wszystkie sady i ogrody, I w kościoły ciemnych lasów cię powiodę. Wiatr nam mocno zwiąże ręce jednym włosem, A obrączki są ukryte w słojach sosen. Przysięgniemy – lecz nie obcym, ale sobie, Ty na czystą wodę w źródle, ja na ogieńsłojach sosen. Przysięgniemy – lecz nie obcym, ale sobie, Ty na czystą wodę w źródle, ja na ogień<Tak właśnie nas kiedyś widzę>
W połowie wakacji zarówno w czasopismach naukowych jak i rozrywkowych często można odnaleźć artykuły i artykuliki na temat Carskiej Rodziny. Powód jest oczywisty – 17 lipca przypada rocznica ich śmierci, która jest celebrowana przez Cerkiew w Rosji. Poza tym wakacje, nazywane „sezonem ogórkowym” w prasie i telewizji, są idealnym okresem do rozpowszechniania wszelakich ciekawostek i teorii spiskowych, o których każdy coś słyszał i które od dziesięcioleci przyciągają uwagę. Nie ukrywam, że niektóre, czysto komercyjne artykuliki działają mi na nerwy, bo zawierają dużo błędów i nie można na nich polegać, tak jak na książkach. Ma to jednak niewątpliwą zaletę: przybywa światu ludzi zainteresowanych historią Romanowów, którzy kiedy przebędą przez krwawą piwnicę domu Ipatiewa, spory genetyków i nudnawe historyjki o pretendentach do carskiego tronu, poczują że chcą poznać głębiej dostojną rodzinę z czarnobiałej fotografii. To, czego się dowiedzą, wniesie w ich życie dużo dobrego, uwrażliwi, a czasem zupełnie zmieni.
Continue Reading »